Od kilku lat piernik dojrzewający jest ciastem bez którego nie wyobrażam sobie Świąt Bożego Narodzenia. W młodości nie przepadałem za piernikami . Nie było to ciasto , które często gościło na stole w naszej rodzinie. Jak przez mgłę pamiętam moją babcię , która ucierała w makutrze ciasto na miodownik ( nazwa piernik była rzadko używana). Smaku jednak nie pamiętam.
Pamiętajcie o nim w połowie listopada, kiedy jest szaro i zimno. Mieszam ciasto i zaczynam myśleć o Świętach.
Wy również pomyślcie i zróbcie sobie piernik.
Składniki:
- 1000 g mąki pszennej
- 200 g mąki żytniej 720
- 1/2 litra miodu (750-800 g )
- 150 g masła
- 100 g smalcu
- 1,5 – 2 szklanki brązowego cukru
- 3 duże jajka
- 1/2 szklanki zimnego mleka
- 3 opakowania przyprawy do piernika
- 3 łyżeczki sody
- powidła śliwkowe do przełożenia piernika
- polewa czekoladowa
Wykonanie:
Ciasto przygotowujemy przynajmniej na pięć tygodni przed świętami
W garnku podgrzewamy masło, smalec, miód i cukier do czasu aż składniki się połączą (nie mogą się zagotować). Odstawiamy do ostudzenia. Mąki przesiewamy i łączymy z przyprawą oraz sodą. Schłodzoną mieszankę miodowo-tłuszczową przelewamy do dużej miski. Dodajemy jajka, mąkę z sodą i przyprawą oraz mleko. Po wyrobieniu przekładamy do pojemnika lub woreczka i wstawiamy przynajmniej na cztery tygodnie do lodówki.
W dniu w którym będziemy piec piernik wyciągamy ciasto przynajmniej cztery godziny wcześniej aby się ociepliło. Ciasto dzielimy na trzy części ( wyjdzie po około jednym kilogramie) . Każdą część wałkujemy na stolnicy podsypując obficie mąką (ponieważ ciasto się klei). Wykładamy na blachę (standardowa blacha piekarnika) i pieczemy w temperaturze 170 stopni przez 20-25 minut. Analogicznie wypiekamy pozostałe części ciasta. Blaty chłodnego ciasta przekładamy powidłami,marmoladą lub masą orzechową . Piernik lekko obciążamy i zostawiamy na dobę. Po tym czasie dzielimy go na trzy części ( wzdłuż lub w poprzek) i polewamy polewą czekoladową lub owijamy marcepanem.

